Do dwóch razy sztuka

bartosz-jeziorski-6Za drugim podejściem plener we wsi Pomocne doszedł do skutku. O siódmej rano zaczęli się gromadzić klubowicze pod ZOKiem. Zaopatrzeni w łopaty do odgarniania śniegu czekaliśmy ze startem na jednego spóźnialskiego.

Sms: „Będę za trzy minuty” utwierdził nas w przekonaniu, że plenerowicz nie zaspał i podąża w naszym kierunku. Po 10 minutach postanowiliśmy jednak zadzwonić doń: Zaraz będę – odśnieżam samochód – usłyszeliśmy.
Łopaty nie były potrzebne. Bardziej by się przydały rakiety śnieżne, ale i bez nich wdrapalismy się na pierwsze lepsze wzcórze we wsi Pomocne.

przemyslaw-bartkiewicz-1

Radości było co niemiara – jak dzieci hasaliśmy po śniegu…

robert-pawlowski-11

w poszukiwaniu światła i odpowiedniego motywu.

przemyslaw-bartkiewicz-10

Nie obyło się również bez koleżeńskiej pomocy chociażby przy zmianie obiektywu.

przemyslaw-bartkiewicz-2

robert-pawlowski-26

Przemek postawił na obiektyw stałoogniskowy

robert-pawlowski-21

Bartek miał własną, kieszonkową modelkę

robert-pawlowski-13

Po dwóch godzinach biegania w zaspach nastąpiła krótka prezentacja prac

robert-pawlowski-7

Po czym powróciliśmy w domowe pielesze obrabiać zdjęcia.